poniedziałek, 11 stycznia 2016

Snow changes?

Jak byłam mała lubiłam śnieg, chociaż zima nie była moją ulubioną porą roku. Czekałam cały rok, aby zobaczyć za oknem biały puch. Lubiłam siedzieć na biurku umiejscowionym przy oknie, podwinąć firany i patrzeć jak z nieba spada biały,  pokruszony styropian i jakby zwiedzał okolicę lata gdzie popadnie tworząc przy tym piękne wrażennie śnieżnego huraganu. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Tak samo również jak i kiedyś aktualnie wolę lato od zimy. Jednak...dużo uległo zmianie.

We wcześniejszych latach gdy spadał pierwszy śnieg szłam go dotknąć, poczuć mrowienie zimna na opuszkach palców. Poczuć mróz w nozdrzach podczas głębokiego oddechu i czuć grudniową porę roku. Gdy napadało więcej to wyciągałam siostrę, nakładałam stare, ciepłe spodnie, starą kurtkę, pod pachę brałam jabłuszko i ciągnełam za sobą sanki kierując się w stronę ulubionej górki. Po drodze pod zniszczonymi butami czułam skrzypiący śnieg i każdy krok powodował u mnie radość, uwielbiałam dźwięk śniegu. Gdy nasza krótka podróż dobiegła końca biegłam ze "sprzętem" na górę nie czując zmęczenia. Gdy zjeżdzałam czułam się wolna. Uwielbiałam tworzyć z siostrą różne kombinacje sanek i jabłek. Gdy zjezdzanie w pozycji siedzącej robiło się nudne, zaczęliśmy się turlać. Zawsze było nas dużo i zawsze dochodził ktoś nowy, cudowne było to, że nikt nie czuł skrępowania, zjeżdzali wszyscy ze wszystkimi.
Gdy wracałyśmy do domu, mróz dopiero teraz zaczął doskwierać, przy porównaniu temperatury domowej z zewnętrzną. Wtedy po zdjęciu mokrych butów, połozeniu ich na kaloryfer piłyśmy gorące kakao na rozgrzewkę. Kiedyś potrafiłam się cieszyć z zimy.

A teraz?

Powiem szczerze- nienawidzę zimy, a śnieg mnie obrzydza. Nasza zima niczym nie przypomina "polskiej zimy" z internetu.
Wstaję o godzinie 7:00 za oknem panują egipskie ciemności i na dodatek po wyjściu spod kołdry czuję zimno na nogach i rękach. Zanim zamknę za sobą drzwi muszę ubrać buty, kutrkę, szalik, czapkę i rękawiczki co w efekcie zabiera mi dużo czasu i z niewiadomych powodów irytują mnie te czynności.  Po drodze do szkoły czuję zimno, jednak po dojściu do celu czuję gorąc od kaloryferów. Magia zimy. W szatni kolejne spotkanie z ubraniem wierzchnym i dodatkami. Wychodzę ze szkoły ok. 15 i widzę zachód słońca. Nie ma jak zrobić zdjęc, nie ma jak pójść na spacer (dodatkową przeszkodą jest temperatura). Cały dzień stracony. W domu obiad, lekcje, blog, ćwiczenia,książki,  kąpiel i dobranoc.
.
Wracając do śniegu-teraz jest dla mnie jedną, wielką, chlapą, która moczy buty, powoduje dyskomfort podczas chodzenia i przez który często ląduję na ziemi.
Czy śnieg się zmienił? Czy to kwestia zmian klimatycznych? Czy kiedyś śnieg był milszy?
Cóż...nie.
Ja zdaję sobie sprawę, że wszystko siedzi w mojej głowie, jednak jak bardzo chciałabym
 polubić biały puch, nie mogę. Od paru zim nie widziałam pozytywów i teraz ich nie dostrzegam. Cóż, trudno.
Pozostaje mi siedzieć w domu, pod kocem, z herbatą i książką.
Milej zimy kochani!

Roksana :)

14 komentarzy:

  1. Dorastamy, nasze poglądy się zmieniają.:) Ja osobiście bardzo lubię zimę jak i śnieg.:) Tobie też miłej zimy!:)

    http://diarygirla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz tez nie przepadam za zimną... wiec nie ty jedna :D
    www.marijory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uwielbiam zimę i śnie tylko szkoda że nie ma ;)

    zapraszam
    mój blog |KLIK|

    OdpowiedzUsuń
  4. z wiekiem poglady sie zmieniaja:D

    https://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż tak jak my dorastamy, tak świat się zmienia. Kiedyś bardzo lubiłam zimę, potrafiłam siedzieć wtedy na powietrzu bardzo, bardzo długo właściwie tylko podziwiając ten biały puch, a teraz tak jak ty nie lubię jej. Codzienne, poranne nakładanie grubych warstw żeby było ciepło strasznie mi się dłuży. Ta rutyna mnie irytuje, a śnieg... Mój trzyletni brat jeszcze takiego jak był kiedyś nie widział i obawiam się, że prędko nie zobaczy, przykre.
    Pozdrawiam ciepło, miłego dnia! (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kocham zimę, ale każdy ma inne zdanie :D Super post!
    http://tutajswiatsiekreci.blogspot.com/2016/01/hello-winter.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja własciwie jestem obrażona na snieg - nie było go w święta, to niech teraz sobie idzie! Ale z drugiej strony, własnie patrzę za okno i wygląda to cudownie. Niemalże nie widac bloków, bo opady są tak gęste! Co prawda tęsknię za latem, ale lubię czasem wyjść 10 minut wczesniej na autobus, iśc inną drogą, popodziwiać oblodzone drzewka..
    Przypomniałas mi, że w tym roku nie byłam na sankach! Koniecznie musze to zmienić!
    Buziaki x
    smile-for-me-beautiful.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. z wiekiem zmieniamy zadanie ;)

    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. my kochamy zimę, pomimo że nie jest to "najłatwiejsza" do przeżycia pora roku.
    pozdrawiamy :*
    http://palaania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej! ♥ Organizuję rozdanie na blogu - nagrody są świetne a zasady banalne. Jeśli byś miała chwilkę wolnego czasu, zajrzyj może akurat ci się spodoba i weźmiesz udział. Zachęcam, bo na prawdę warto! Pozdrawiam :)
    http://dariaa-blog.blogspot.com/2015/12/rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Też przestałam lubieć zime, teraz jest inaczej niż gdy się było dzieckiem :)

    Mogłabym prosić o poklikanie w linki u mnie w najnowszym poscie ? Będę bardzo wdzięczna !
    by-vanys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie lubię zimny, dlatego te święta były dla mnie idealne! <3 Miłego dnia! Obserwujemy?

    Komentarz u mnie = Komentarz u Ciebie
    http://bieganiejestspoko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. cudowny post i design bloga :D !

    http://callmechanel.blogspot.com/ - zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń