poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Oskar i Pani Róża

Ostatnio, gdy pisałam o książce "Światło, którego nie widać" opisałam Wam trochę co czuję, gdy przeczytam książkę, których nie da się oceniać od 0 do 10, recenzować w normalny sposób nie urażając w żaden sposób treści ani samego autora. W których trzeba dodać coś od siebie, opisać przemyślenia i w jakikolwiek sposób  z m u s i ć czytelnika do sięgnięcia po tę pozycję.

Jedną z książek, którą każdy, bez wyjątku powinnien przeczytać to "Oskar i Pani Róża" autorstwa Erica-Emmanuel Schmitta (mam nadzieję, że dobrze odmieniłam, jeśli nie- przepraszam, możecie mnie poprawić w komentarzach :) )
Tu osoba nie darząca książek szczególną sympatią nie ma wymówki, 77 stron każdy jest w stanie pochłonąć i gwarantuję, że ktoś poznając historię Oskara nie będzie czuł przymusu.

Dlaczego ja postanowiłam zapoznać się z tą lekturą? Po wielu pozytywnych opiniach książka wylądowała na mojej liście "do przeczytania", jednak, przyznaję się, bardzo długo zwlekałam.
Sama do końca nie wiem, dlaczego. Ciągle pojawiała się inna książka, zagłębiałam się w inne historie i Oskar odszedł na drugi plan. Powodem też pewnie był brak posiadania własnego egzemplarza na regale.
Szczęśliwym przypadkiem, siedząc w bibliotece i pracując nad pracą na konkurs (która była powodem braku czwartkowego wpisu, przepraszam Was za to, mam nadzieję, że dzisiejszy post to zrekompensuje :*) zauważyłam duży stos książek i, jak to ja, musiałam podejść.
Gdy zauważyłam ok. 40 eksemplarzy "Oskara i Pani Róży", przysięgam- moje serce zaczęło bić szybciej (ah, ta książkowa ekscytacja haha) i obiecałam sobie, że teraz już muszę to przeczytać. Wypożyczyłam. Ta decyzja  była jedną z najlepszych,  jakie podjęłam.

Króciutka książeczka, dużo więcej czasu zajęło mi rozmyślanie nad nią niż samo czytanie.
Krótka, ale każda strona była rodzajem daru. Czytając mocno przeżywałam historię Oskara i jego opiekunki, pokochałam bohaterów i nie pamiętam, kiedy ostatnio tak zżyłam z postaciami.

Fabuła? Dziesięcioletni chłopczyk imieniem Oskar w ciągu 12 dni poznaje sens życia z pomocą Pani Róży.
Pisząc więcej mogę zepsuć Wam magię lektury lub zaspojlerować.

Historia jest piękna, mądra i niepozbawiona humoru. Pokazuje, jak pokonać strach, nie poddać się i uwierzyć, zaufać sile wyższej.

Zmienia wam ułożenie priorytetów w głowie, definiuje życie, pokazuje siłę wiary i niezywkle wruszające podejście do trudnych tematów.
To jedna z tych książek, która sie nie kończy. Ostatnim roździałem jesteśmy my. Nasz historia, która uległa metamorfozie po przeczytaniu raptem niecałych 80 stron. Historia Oskara nie ma końca, czytelnik ją kończy pokazując, jak te wszystkie zdania nas zmieniły, nasze myślenie, wszystko. Brakuje mi już słow i mam problem z ułożeniem sensownego zdania, bo ciągle buzują we mnie emocje.


Na koniec, podsumowując, książka jest na miarę "Małego Księcia", wierzę, że to was już na pewno przekonało i jeśli jeszcze nie czytaliście szybko to nadrobicie ;)
Dziękuję, Roksana.


7 komentarzy:

  1. Super recenzja i muszę przyznać, że przekonałaś mnie do przeczytania tej książki! Wydaje się być bardzo ciekawa i po opisie naprawdę, aż mnie korci żeby ją przeczytać :D. Pozdrawiam!
    http://tutajswiatsiekreci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmienia ułożenie priorytetów w głowię... oj boję się teraz :D Heh.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tą książkę ostatnio jako lekturę w szkole :) Z całego serca można ją polecić,choć jest smutna..

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie xoxo
    http://lucky-veronica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zabierałam się do tej książki nie raz, ale po przeczytaniu Twojej recenzji już wiem, że na pewno przestaje ja pomijać i zabieram się za czytanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety polskiej biblioteki nie ma w moim mieście Ale jak będę tylko w Polsce napewno ja kupię! Zapowiada się naprawdę dobrze!;)
    Super recenzja taka prawdziwa!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście kiedy ją czytałam uroniłam kilka łez i podczas omawiania w szkole. Pozdrawiam :)
    http://palinpalin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. My też omawialiśmy ją w szkole, ale myślę, że wtedy nie rozumiałam jej do końca. Teraz patrzę na nią troszkę inaczej :)

    minimalistyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń