środa, 22 czerwca 2016

Nie chcę zapomnieć szelestu liści

Wiecie co lubię robić? Lubię pstrykać zdjęcia. Lubię śmigać na desce. Lubię wywracać się podczas obrotów na rolkach. Lubię zmieniać swój świat za pomocą kartek pełnych słów. Lubię pisać przekazując tym emocje. Lubię śmiać się do bólu brzucha. Lubię siedzieć na krawężniku. Lubię bawić się na huśtawce na pobliskim placu zabaw. Lubię jeść pizzę. Lubię opowiadać tysiąc razy ten sam żart, aby zirytować przyjaciół. Lubię obserwować zachody słońca. Dostrzegać różne odcienie błękitu na niebie. Lubię oglądać oglądać kreskówki. Lubię słyszeć ptaki podczas spacerów. Bawić się z psem. Śpiewać ze szczotką imitującą mikrofon. I lubię usiąść wieczorem z kubkiem herbaty i pomysleć o wszystkich szczęśliwych momentach, kiedy robiłam rzeczy wymienione wyżej. Boję się. Bardzo się boję, że zapomnę. Pamięć nie pomieści wszystkich zachodów słońca. Wszystkich niezaplanowanych, spontanicznych wyjazdów ze znajomymi. Nie będę pamiętać długich spacerów z przyjaciółką. Jak opuszczę szkołę mogę nie pamietać koloru ścian w sali od polskiego. Jak wyjadę z miasta, gdzie się wychowałam mogę zapomnieć ulubione trasy do biegania. Po przeprowadzce może gdzieś zaginąć zapach pościeli w łóżku. A ja nie chce. Pragnę zapamiętać wszystko tak, jak jest. Chciałabym zatrzymać na zawsze w pamięci każdy przejazd pociągiem. A zapomnienie juz daje ciche znaki. Powoli w głowie gubią się mosty na wsi, na drugim końcu Polski, w której nie byłam od paru lat. Chciałabym być w stanie zatrzymać każdy obraz na zawsze. Każdy dźwięk i zapach. Każdy dotyk. Szelest liści. Skrzypienie desek podłogi. Po co? Bo lubię. Lubię pamietać i lubię wspominać. Pijąc herbatę.

środa, 15 czerwca 2016

Człowiek człowiekowi nierówny?

Na początek trzy sprawy: 1) Czuję stres, bo nigdy nie wypowiadałam się na tak kontrowersyjny temat, ale mam nadzieję, że komentarze będą pisane na poziomie i z kulturą oraz, że mnie nie znienawidzicie. 2) Wolę uprzedzić, że post jest pisany do osób nietolerancyjnych, które przyczyniają się do przemocy (zarówno fizycznej jak i psychicznej). Nie należy czytać tego jak listu do samego siebie, no chyba, że zaliczasz się do grupy wymienionej wcześniej- wtedy to przemyśl. 3) Przepraszam za tatuaż dinozaura, znalazłam go w jogurcie, uznałam, że jest uroczy i zapomniałam zmyć na sesję :D
Czy na prawdę uważasz, że twój kolor skóry może być z "lepszego gatunku"? Czy na prawdę wierzysz, że tylko heteroseksualiści potrafią kochać i tylko oni na to uczucie zasługują? Czy jesteś pewny, że zawartość portfela świadczy o umiejętnościach, charakterze i sercu człowieka? Tak? Witaj, jestem Roksana. A ty to kto? Homofob, rasista czy idiota? Spróbuj wyobrazić sobie, że jesteś osobą homoseksualną. Pragniesz miłości. Chcesz kochać inaczej i nie potrafisz być w narzucanym przez środowisko "normalnym związku". Nie chcesz brylantów, pieniędzy, nie potrzebujesz tego. Potrzebujesz dwóch rzeczy. Dwóch niematerialnych rzeczy. Miłości i tolerancji. Problem w tym, że drugie życzenie spełnić może tylko społeczeństwo. Ewentualnie wróżka. Częściej jednak to inny człowiek może ofiarować zrozumienie, pokazać swój poziom człowieczeństwa. Co może cie spotkać? Optymistyczna wersja to cel osiągnięty. Jesteś w pełni tolerowany i szczęśliwy w związku. Darzysz kogoś uczuciem, ktoś ci je oddaje-norma. Nikt się do was nie miesza, wszystko fajnie. Ale w dzisiejszym społeczeństwie częsta jest opcja nr 2. Poniżanie, wyśmiewanie, obrażanie, atakowanie i gnębienie. Kilka zwykłych słów napisanych na klawiaturze, ale ofierze przemocy te słowa zniszczyły życie. Wstrętne obelgi, budzące strach podnoszenie ręki, ohydna homofobia. To gruba przesada. Jak można karać kogoś za to, że chce być szczęśliwy? Homoseksualizm to nie choroba. Najdroższe leki nie pomogą. Nie ma innej opcji na szczęśliwą miłość dla takiej osoby. Ona nie jest gorsza. Ona jest taka jak ty i ja. I jak ma się czuć? Jak wybryk natury? Gorszy gatunek? Nie pozwalajmy na dyskryminację inności. Miłość to miłość, postaw się na miejscu homoseksualisty i zastanów się.
Kolejne ćwiczonko: osoba czarnoskóra. Dlaczego w Polsce słyszałam kilka razy określenie małpa? Dlaczego oni są przezywani "brudni"? Co ci, drogi człowieku zrobiła ta osoba? (uwaga, odpowiedź "jest czarna" nie jest akceptowana). Koloru skóry się nie wybiera. Prawie nic się nie wybiera w wyglądzie. Dlaczego śmiejesz się z koleżanki z klasy, która ma duże czoło, aparat na zębach czy inny typ urody. Nie ona go wybierała. A myślisz, że "murzyn" (ach, jak nienawidzę tego słowa) wybrał sobie skórę? A najzabawniejsze jest to, że po wizycie w Egipcie stwierdzam, że w ciągu tygodnia poznałam tyle przemiłych osób, ile znalazłabym w dwa miesiące w Polsce. Każdy był przemiły, zabawny i rozmawiał na poziomie. Na koniec ćwiczenia małe pytanie: czy widziałeś kiedyś osobę rasy czarnej, która obrażała osobę rasy białej ze względu na kolor skóry? Więc, drodzy czytelnicy, oficjalnie apeluję: stop rasizmowi stop homofobii człowiek to człowiek, miłość to miłość, a skóra to skóra
Czy słyszeliście kiedyś o akcji czarno białych sznurówek? W jednym bucie czarna, w drugim biała- symbol antyrasizmu. Wiem, że nie zmienię świata wyglądem swoich butów, wiem, że większość spotykanych przeze mnie osób nie ma pojęcia o znaczeniu sznurówek, ale czuję się dumna, że je noszę. Czuję się również dumna pisząc ten post. Każdy ruch przeciw rasizmowi i homofobii sprawia, że jestem dumna. Więc uczyńcie mi ten zaszczyt, i pomyślcie nad tym. Dziękuję, Roksana.

czwartek, 9 czerwca 2016

CIY- idealne śniadanie

Zgadnijcie, co oznacza Roksana biegająca z aparatem i robiąca zdjęcia garnkom, miskom i ziołom? No, oczywiście! Post kulinarny, prosto z kuchni! ;) Dzisiaj przedstawię Wam mój przepis na naleśniki amerykańskie(nie do końca mój, bo znaleziony gdzieś w internecie, ale cii) Poza smakiem ciasta cudowna jest w nim konsystencja, ponieważ jest gęsta i bardzo łatwo stworzyć placki o podobnej wielkości, co, wiadomo, cieszy oczy. A po usmażeniu są chrupiące z zewnątrz i cudownie miękkie w środku, uwierzcie, smakuje to obłędnie!
Jest to porcja na 4 osoby (to ważne, ja zrobiłam za dużo i musiałyśmy z siostrą oddać resztę ciasta bratu, który, swoją drogą bardzo się ucieszył). Będziemy potrzebować: 2 szklanki mąki, 2 jajka, 1,5 szklanki mleka, 75 gramów roztopionego masła, 3 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/3 szklanki cukru pudru, szczypta soli.
Wykonanie banalne- wszystkie składniki wrzucamy do miski i miksujemy. Cóż może być piękniejszego niż proste, szybkie, a pyszne jedzonko? Po dokładnym wymieszaniu formujemy z masy okragłe placki na rozgrzanej patelni. Pamiętajcie, o jakimś tłuszczu, jeśli nie chcecie, aby naleśniki się przykleiły. Smażymy kilka minut na jednej stronie i przewracamy. Podanie? Według uznania. Ja lubię ułożyć z placków stosik i polać syropem klonowym, jak w simsach :D Równie pyszne są w domową bitą śmietaną, ale uwaga, nie bądźcie tak głupi jak ja i upewnijcie się, czy na pewno dosładzacie cukrem, bo moja biała piana wyszła coś za słona. Dżem, miód, jogurt, cukier puder- wszystko się nada, ten przepis w kwesti podania oraz dekoracji daje Wam duże pole do popisu!
Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i że spróbujecie zrobić to w swojej kuchni. Proszę o komentarze, bo to na prawdę dużo dla mnie znaczy. Pamiętajcie, że z boku macie opcję "dołącz do tej witryny" i nie obrażę się, jak klikniecie. Dziękuję, Roksana.

środa, 1 czerwca 2016

Dzisiaj jestem księżniczką

Dzisiaj jestem pięcioletnim dzieckiem. Dzisiaj jestem Roksanką w różowej sukience księżniczki i nie potrafię wymówić "r". Dzisiaj biegam po ogródku i wącham kwiatki. Dzisiaj babcia czyta mi baśnie Andersena. Nie obchodzi mnie, czy moje buty pasują do sukienki, ani czy moje włosy są ułożone. Dzisiaj mogę śpiewać i nie obchodzi mnie, że zdecydowanie nie jestem do tego stworzona. Rysuję i z dumą przedstawiam wszystkim swoje rysunki zwierząt "duża głowa małe ciałko". Probuję zrobić gwiazdę, jak moja siostra, ale chyba nigdy mi to nie wyjdzie. Ciągle próbuję, mama wierzy, że to zrobię, a ja  wywracam się raz za razem. Tańczę, wygłupiam się, robią mi zdjęcia a ja nie mam nic przeciwko, bo tym razem to nie trafi na Facebooka. Jem czekoladki z nadzieniem truskawkowym  i nie przejmuje się, że przytyję. Wyjadam kaszkę na sucho jak mama nie widzi. Wieczorem piję mleko z cukrem z ulubionej butelki i czekam, aż przyjdzie mama opowiedzieć  bajkę. Nawijam, ile się da, mówię o wszystkim i o niczym i nawet nie myślę o barierach. Na prawdę wierzę w Świętego Mikołaja, Zajączka Wielkanocnego, Wróżkę Zębuszkę i w to, że jak stoję za tatą, a on  mnie szuka po pokoju to na prawdę mnie nie widzi. Udaję dorosłą i nie zostaję osądzona. Ubieram szpilki mamy, zabieram torebkę i czuję się jak ona- piękna i mądra. Chcę być jak mama.
Dzisiaj nie jestem w rzeczywistości, dzisiaj nie żyję innymi, tylko czuję się jak mała księżniczka, którą już nie mogę być. Księżniczką, której jedynym problemem były koszmary w nocy, ale zawsze mogła spać z  mamą, wypłakać się i nie zgaszała lampki na noc. 
Czasy dzieciństwa były takie piękne. Nienawidzę czasu, za to, że tak się spieszy. Chcę jeszcze bawić się w chowanego, nadal pamiętam najlepszą kryjówkę w domu. 

Mam nadzieję, że wy dzisiaj również poczuliście się jak dzieci. 
Roksana.