czwartek, 11 sierpnia 2016

Skrawki Błękitu, czyli o tym, jak zawiodłam się na kontynuacji

Post temu wspominałam Wam o Dawcy. Dzisiaj o drugiej części tej serii, ale...opowiadającej o czymś innym.

Jak już wspominałam byłam w niebie, gdy okazało się, że genialna książka Lois Lowry ma kolejne części i od razu zamówiłam Skrawki błękitu. Szczerze mówiąc nie czytałam nawet opisu na stronie księgarni, wiedziałam, że skoro to Dawca to będzie dobre. Cóż,  było dobre. Ale o 3 poziomy niżej niż poprzednik.

Zamiast Jonasza mamy tu Kirę. Zamiast świata nad którym zachwycałam się ostatnio mamy też ciekawy, ale nieco mniej dopracowany. Najciekawsze w nim jest określanie wieku na podstawie ilości sylab w imieniu. Niemowlę rodzi się mając jedną. Potem dostaje drugą. Dorosłość to trzecia, a cztery sylaby to stary mędrzec, oznaka inteligencji i długiego stażu życiowego. Inne wątki były, jak dla mnie, nudne.
Jednak najbardziej zawiodłam się na fabule, w której, niestety, nic się nie dzieje. Jest sobie Kira, dostaje pracę po matce i szyje szatę. Nie ma akcji. Jedynie wątek tajemnicy, którego autorka nie rozwinęła i nie dowiemy się już, jak to było (chyba, że w kolejnej części).
Co zabawne nawet nie polubiłam głównej bohaterki. Rzadko mi się to zdarza, ale Kira choć była całkiem sympatyczna nie przemówiła do mnie. Jedyną osobą, którą szczerze polubiłam jest Thomas.

Prawdę mówiąc dziwnie pisze mi się o książce tylko po niej "jadąc". Nie chcę jej hejtować z góry do dołu, bo czytało mi się ją całkiem przyjemnie. Problem w tym, że była to zasługa tylko stylu autorki, który jest niebywale luźny, miły i dzięki temu szybko się jej powieści czyta.

Jednak poza stylem jest jeszcze jedno- znalazłam przesłanie. Jeśli jesteście ze mną dłużej wiecie, że kocham morały w książkach, bez nich pozycja od razu trafia u mnie na niższą półkę. W tym wypadku było oryginalnie- o sztuce. O magii, która jest ukryta w rękach  (lub innej części ciała) artysty. O improwizacji. O potrzebie wyrażania siebie. A także o tym, jak świat potrzebuje utalentowanych ludzi.
Czy polecam książkę? Dla fanów Lois Lowry tak, jednak nie spodziewajcie się rewelacji. A dla tych, co dopiero chcą tę autorkę poznać- przeczytajcie Dawcę. Dalej nie musicie. No, chyba, że kolejne części zrekompensują Skrawki Błękitu. Wtedy wam napiszę.



Roksana

5 komentarzy:

  1. Cześć! Chciałbyś mieć więcej: obserwatorów, komentarzy, wyświetleń i stałych czytelników?
    Dobrze trafiłeś!
    Jest pewien sposób jak to osiągnąć.
    Sposób na skuteczne promowanie bloga.
    Jeśli jesteś zainteresowany to napisz na:
    promownia@o2.pl

    Dostaniesz wiadomość z informacjami jak to zrobić!

    Spróbuj, bo warto!

    W tytule wiadomości napisz "Zgłoszenie".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wolę książki w których są akcje i coś się dzieje np. serie książek "Harry Potter" kocham te książki .

    kill-em-with-kindness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie spełnia oczekiwań :(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czytałam jej ;/

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej autorki z poprzedniej książki,ale fabuła była zbyt nudna więc zrezygnowałam z jej czytania :)

    http://ambioszka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń