piątek, 11 listopada 2016

trochę narzekam, czasem trzeba

Hejka wszystkim. Powiem szczerze- czuję się coś wam winna. Nie chce pisać posta o tym, jaka to jestem niesystematyczna i użalać się nad całym światem. Jednak muszę coś wyjaśnić.

Piszę. Wciąż piszę. Wiem, dość rzadko, ale od ponad roku pojawiają się posty przynajmniej raz na miesiąc. Kiedyś było to dwa razy w tygodniu, ale teraz nie jestem w stanie tak często, bo czas wisi nade mną i ciągle przypomina o wszystkim.
Gdy piję poranną herbatę, próbuję się ogarnąć. Nakreślić w głowie schemat posta i choć kilka takich już mam, nie mogę ich rozwinąć. Czuję po prostu, że one są wymyślane na siłę. Mogłabym powiedzieć- czekam na wenę. Lecz boję się. Boję się, że ona nie nadejdzie. Siadam więc przed ekranem i piszę, tak jak teraz i słowa same ze mnie wypływają, wylewam swoje emocje, dzielę się nimi z Wami i się uśmiecham. Na teraźniejszą chwilę to właśnie jest mój sposób, żeby coś stworzyć- wolny wieczór, spokój i internet. Problem mam z dwoma pierwszymi. O czasie wspominałam, szkoła chyba ma lepsze plany na moje wieczory. A spokój? Od pewnego czasu z tym też mam problem, ciągle coś krąży mi po głowie i zajmuje moje myśli, trudno mi się w pełni zrelaksować, wredny głosik wewnątrz wciąż coś utrudnia. Nie pomyślcie teraz, że mam jakiś poważny problem- o nie, po prostu, jak każdy, jestem przemęczona ostatnio i ciągle myślę o wszystkim, co jeszcze powinnam/chcę zrobić. Przejdzie, już niedługo, czuję to.
Muszę się lepiej zorganizować. Mogę znaleźć czas na obowiązki i hobby i zrobię to, ale dajcie mi czas. Pracuję nad swoją systematycznością i liczę, że posty raz w tygodniu staną się faktem.

Poza blogiem mam też życie prywatne i najpierw muszę ogarnąć samą siebie.
Po co to piszę? Chcę, żebyście wiedzieli, że się nie poddaję. Pokochałam tego bloga i jest już częścią mnie, jakby horkruksem, więc nigdy nawet nie myślałam, żeby go usunąć.

No, to tyle. Dziękuję Wam, że jesteście. Do zobaczenia niedługo, nie obiecuję kiedy :)
Roksana